[ WSTECZ | SPIS TREŚCI | DALEJ ]     


» LOST DUTCHMAN GOLD MINE | Magnetic Images 1989 | Symulator «

Zaginiona kopalnia złota Dutchmana... Rzekomo znajduje się w Arizonie w Stanach Zjednoczonych, a jej nazwa wzięła się od przezwiska Niemca Jacoba Waltza "Dutchmana". Kopalnia ta była podobno bardzo dochodowa, ale ludzie szukali jej od roku 1892, ale nigdy nie została odnaleziona, co może być związane z trzęsieniem ziemi w roku 1997, które zmieniło ukształtowanie terenu. Niektórzy twierdzą, że istnienie kopalni nie zostało potwierdzone i jest to jedynie legenda.

W grze Lost Dutchman Gold Mine wcielamy się w poszukiwacza złota, którego głównym celem jest odnalezienie kopalni Dutchmana. Przenosimy się więc na dziki zachód, w pobliże gór Superstition Mountains. Nie ma jednak tego wszystkiego wyjaśnionego, być może autorzy gry myśleli, że wszyscy doskonale znają ową legendę i będą wiedzieć co w trawie piszczy - niestety mylili się. Jeśli więc ktoś jest ciekawy co do tej legendy to wujek Google z pewnością wam ją opowie :).

Gra nie posiada w ogóle żadnej fabuły, co powinienem potraktować jako bardzo dużą wadę. Od razu po włączeniu gry wita nas prosty obrazek z tytułem gry i głównym bohaterem trzymającym kilof, a potem natychmiast jesteśmy rzuceni do małego miasteczka po środku pustyni i rób człowieku co chcesz. Nie traktuję jednak tego za wadę, bo wprowadzenie do tej gry fabuły mogłoby tylko zepsuć całą zabawę jaką ta gra daje, jednak sądzę, że autorzy mogli dodać jakąś notkę o legendzie na początku gry.

Lost Dutchman Gold Mine jest jedną z moich ulubionych gier, choć przez bardzo długi okres czasu nie miałem możliwości w nią zagrać. Na Amigę mam tylko piracką wersję i po kilku minutach gra woła o kod z instrukcji, której ja niestety nie posiadam i zagrać nie mogę. Dopiero kilka lat temu dzięki emulatorom miałem okazję poświęcić grze więcej czasu. Muszę przyznać, że gra bardzo mi się spodobała, a to głównie dlatego, że jest to bardzo dobrze wykonany miks gatunków, co bardzo mi się podoba w grach. Mamy tu elementy przeróżnych gier, choć ogólnie gra zalicza się do gatunku symulatorów.

Jest to zatem sim, a więc trzeba zaspokajać potrzeby naszego poszukiwacza złota. No, ale to nie wszystko, bo w grze pojawia się motyw gry strategicznej (handel, itp.), gry przygodowej (zbieranie i wykorzystywanie przedmiotów), platformowej (przeszukiwanie kopalni), zręcznościowej (łowienie ryb) oraz prymitywnej gry FPP (strzelanie do atakujących nas Indian, przestępców i zwierząt pustynnych). Początkowo takie pomieszanie gatunków może nieco przerażać i wydawać się dziwne, a sama gra trudna. Ja sam też miałem na początku z tym problemy, bo nie jest łatwo zapamiętać co robić najpierw. Trzeba trochę ruszyć mózgownicą zanim się wyruszy w podróż po pustyni za poszukiwanie kopalni. Nie można też być rozrzutnym i kupować byle co, bo nic nam nie przyjdzie z liny do wspinaczki jeśli nie będziemy mieć kilofa i prowiantu, więc warto na początek zainwestować w wędkę i bukłak na wodę co pozwoli nam pozyskiwać złoto. Trzeba też uważać na ilość zabieranych ze sobą rzeczy, bo ekwipunek nie jest nieograniczony. Można jednak kupić sobie dodatkowo osła, który to będzie pomagał nam przenosić towary.

Gra jednak trudna nie jest i po kilku próbach wszystko można z łatwością ogarnąć. Co jeszcze dziwniejsze obcykany już gracz może ukończyć Lost Dutchman Gold Mine w zaledwie kilka minut. Wystarczy znać położenie starej kopalni Dutchmana, którą to odszukać musimy. Ale mimo wszystko gra nie nudzi się tak szybko i wciąż można do niej wracać i czerpać radość z poszukiwania złota oraz zabijania Indian na pustyni. Najpiękniejsza jest tu duża swoboda działań. Nikt nam nie nakazuje czym mamy się zajmować. Można sobie pójść do saloonu na szklankę whiskey, iść nad rzekę w poszukiwaniu skarbów czy też przepuszczać pieniądze na grach hazardowych. Mamy więc sporo możliwości.

Graficznie Lost Dutchman Gold Mine prezentuje się dobrze, ale bez rewelacji. Widać wyraźnie co jest czym. Kolorystyka nie drażni i jest miła dla oka. Jedyne co mi się nie spodobało w grafice to animacje, które są bardzo powolne i nie dopracowane. Sam nasz główny bohater porusza się jakby połknął kij od miotły (sztywno, znaczy się :P). Natomiast kiedy zostaniemy zaatakowani na pustyni to widzimy tylko nie ruchome, pojawiające się w różnych miejscach obrazki przedstawiające naszych wrogów. Jedynie wąż porusza lekko swoim ogonem, ale co z tego jak w ogóle się nie przemieszcza... Niby takie drobnostki, ale po pewnym czasie zaczyna to dość mocno denerwować.

Oprawa dźwiękowa też nie należy to specjalnie ciekawych. Podczas gry nie usłyszymy żadnej muzyki, jedynie dźwięki otoczenia, które brzmią słabo. Nie są tragiczne, pasują do tej gry, ale mimo wszystko chciałoby się czegoś więcej. Jedyny dźwięk jaki mnie denerwował to były kroki naszej postaci, które naprawdę działały mi na nerwy, szczególnie, że nasza postać porusza się bardzo wolno. Ale wszystko to da się znieść i można dalej świetnie się bawić.

Na nieszczęście w grze nie spodobało mi się jeszcze kilka rzeczy. Jesteśmy w mieście, wchodzimy do sklepu i okazuje się, że większość przedmiotów tu dostępnych jest po prostu zbędna i do niczego się nie przydaje. W ich miejsce można było wstawić jakieś o wiele bardziej przydatne rzeczy, które urozmaiciłyby rozgrywkę. No, ale dobra... Idziemy poza miasto, chcemy złowić ryby, więc zmierzamy w stronę rzeki. Zarzucamy wędkę i... włącza się beznadziejna minigierka. Sterujemy haczykiem i łapiemy pływające po całym ekranie ryby. To jakiś żart? Tak ma wyglądać łowienie ryb? No, ale w końcu to nie jest symulator wędkarza, więc można się tym nie przejmować. Co dalej? Zauważamy brak gotówki, to kupujemy podstawowy sprzęt do pozyskiwania złota. Udajemy się ponownie nad rzekę i... w zaledwie kilka minut stać nas na wszystko czego sobie zapragniemy. Oczywiście w kopalni tego złota znaleźć można więcej, ale po co, skoro już przy rzecze obłowiliśmy się wystarczająco.

Sama gra mimo wszystko jest bardzo mało rozbudowana, choć patrząc na rok wydania, nie powinno to dziwić. Cały teren, po którym sie poruszamy jest po prostu nudny, z drugiej strony czego się można spodziewać po pustyni :). Można było jednak to jakoś ulepszyć i dodać więcej lokacji, które możemy odwiedzać. Samo miasto jest bardzo małe, znajdziemy w nim tylko kilka budynków, z których większość jest całkowicie zbędna. Sama gra robi się jednak bardzo szybko dziwnie łatwa. Wystarczy pograć kilka minut, aby sprawnie posługiwać się bronią lub pozyskiwać pieniądze.

Te wszystkie wyżej wymienione wady nie mogą jednak przysłonić świetnego klimatu jaki gra oferuje i mimo, że jest tak mało rozbudowana to nie nudzi się przez dobrych kilka godzin. Po jej ukończeniu, chce się do niej wracać i od początku zaczynać przygodę. Autorzy naprawdę wykonali kawał solidnej roboty i Lost Dutchman Gold Mine jest bardzo dobrą produkcją, która przypadnie do gustu każdemu. Przed rozpoczęciem gry zalecam jednak zapoznanie się z legendą zaginionej kopalni Dutchmana, pozwala to czerpać jeszcze więcej frajdy i wczuć się w ten klimat. Jest to jedna z moich ulubionych gier na Amigę i mógłbym śmiało powiedzieć, że znam każdy jej szczegół. Mimo wszystko wciąż do niej wracam i zawsze bawię się tak samo dobrze jak za pierwszym razem.

Ocena: 8/10

 

Plusy: Minusy:

+ swoboda działań
+ klimat
+ dobre połączenie kilku gatunków

- brak wprowadzenia do legendy kopalni Dutchmana
- kilka niedociągnięć

lukasz050792